• Wpisów: 8
  • Średnio co: 239 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:27
  • Licznik odwiedzin: 3 790 / 2157 dni
 
theearth
 
Rano obudził mnie dźwięk budzika. Po omacku wyłączyłam denerwujące urządzenie. Nie miałam zamiaru wstawać,  chciałam przytulić się do ukochanego i zasnąć.

Tylko, że czegoś brakowało. Bruna. Nie było go. Otworzyłam oczy, rozejrzałam się po pokoju i stwierdziłam, że jestem sama. Wstałam i przeszłam przez całe mieszkanie. Zatrzymałam się w kuchni. Na stole leżała mała karteczka. Wzięłam ją i przeczytałam:


‘musiałem wcześniej do pracy, będę po południu, dzisiaj nie przychodź, kocham cię.’


Coś mi tu śmierdziało kłamstwem. Przecież chłopaki nienawidzą wcześnie nagrywać. Jest 7.00, a ja zawsze mam problem z zwaleniem Bruna z łóżka.


Dzisiaj miałam przyjść i posłuchać jak nagrywają, bo mam wolne w tym tygodniu. Nie miałam zamiaru siedzieć kilka godzin sama w domu. Chciałam też dowiedzieć się dlaczego dzisiaj musiał być wcześniej. Dlatego ogarnęłam się i po 40 minutach siedziałam już w samochodzie .


Jechałam 2 razy dłużej niż zwykle. – KORKI.

Kiedy zaparkowałam, wysiadłam z auta i zapukałam do drzwi.

Nic.

Żadnych odgłosów, nikt nie otwiera, ani nie drze się: OTWARTE!

Postanowiłam sama wejść.

Zamknięte...

Czyżby mnie oszukał ?!



Wściekła wygrzebałam z torby telefon i wybrałam nr Bruna.
- Hey, tu Bruno.
- Bruno, gdzie ty do cholery jesteś?
- nie mogę teraz odebrać. Proszę zadzwonić później.



Automatyczna sekretarka. …



Jakim cudem on ją nagrał?? Przy jego zacofaniu technologicznym ? Coś tu nie gra.


Zadzwoniłam do Phila.
-Hej, wiesz gdzie jest Bruno?
- nie, nie ma go w domu?
- nie, zostawił karteczkę że nagrywa z wami.
-ale my dzisiaj odwołaliśmy, bo jestem chory .

Rzeczywiście, miał okropną chrypkę.

- to gdzie on może być?
- nie mam pojęcia, próbowałaś zadzwonić?
- no a jak! Dzwoniłam. Dwa razy i nie odbiera.
- no to nie wiem.
- no dobra, zdrowiej. Cześć!
-Hej.

....


Gdzie on jest? Najpierw znika, zostawia karteczkę, a potem okazuje się że skłamał.!


Załamana pojechałam do domu. Wciąż zastawiałam się gdzie on jest.
Na skrzyżowaniu postanowiłam jednak skręcić i pojechać do centrum handlowego, aby ochłonąć.

Chodziłam po sklepach, gapiłam się na wystawy.

W pewnym momencie zauważyłam znajomy kapelusik. I nie tylko. Ukazał mi się cały Bruno.


Wybierał jakieś perfumy.


Hmm… czyżby nie potrzebnie się martwiłam? Może mamy jakąś rocznice, albo któraś jego siostra ma imieniny.

Tak. Chyba byłam zazdrosna.  W każdym razie byłam, bo okropnie mnie zauroczył widok Bruna wybierającego perfumy.


Usiadłam na ławce, udając że czytam gazetę i śledziłam każdy jego ruch. W pewnym momencie jakaś szatynka podeszła do niego. Z początku myślałam że to ekspedientka, ale ekspedientka nie przytuliła by się do niego.


COO? Bruno mnie zdradza?!!


Byłam załamana. KIM ONA JEST ŻE ŚMIE SIĘ DO NIEGO ŁASIĆ. I CZEMU ON NA TO JEJ POZWALA?!

Chciałam podejść i walnąć go w twarz!

...
Spokojnie, Rose, to gwiazda. Pewnie jakaś porąbana fanka go atakuje.

...
Kiedy wychodził ze sklepu, nawiedzona dziewczyna poszła za nim .
Oparła się o ścianę. Bruno zatrzymał się i złapał ją za rękę.

Czy on ma zamiar pocałować tą zołze!!??

Zbliżył się do niej. Mój oddech przyspieszył. Włożył w jej rękę paczuszkę i spojrzał jej głęboko w oczy.


....
Byłam załamana. Nie miałam siły na nich patrzeć. Ze łzami w oczach wybiegłam z centrum. Moja twarz była cała mokra.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego